
» Bractwo Żywego Różańca
» Apostolstwo Dobrej Śmierci
» Arcybractwo Straży
Honorowej NSPJ
» Bractwo Najświętszego
Sakramentu
» Koło misyjne


» Aktualności
» Liturgia słowa
» Gazetka parafialna
» Archiwum aktualności
» Linki
» Galeria
» Redakcja serwisu
» Czytelnia
» Powołanie
» Ewangelizacja medialna
Franciszek Forgione urodził się 25 maja 1887 roku we włoskiej miejscowości Pietrelcina. Gdy miał 16 lat, wystąpił do zakonu kapucynów i przybrał imię Pio. Od 28 roku życia był naznaczony stygmatami, czyli ranami Chrystusowymi. Rany sprawiały mu ogromny ból, szczególnie podczas odprawiania Mszy Świętej. Ojciec Pio miał również różne charyzmaty np. dar uzdrawiania:
„Pierwszy zanotowany cud Ojca Pio wydarzył się w roku 1908. Mieszkał w tym czasie w klasztorze Montefusco. Jednego dnia Ojciec Pio zebrał w pobliskim lesie kasztany do torby i wysłał w prezencie do Pietrelciny do jego cioci Darii. Kobieta otrzymała kasztany, zjadła je, a torbę zatrzymała na pamiątkę. Kilka dni później szukała czegoś w szufladzie gdzie jej mąż zwykle trzymał proch do pistoletu. Był wieczór więc oświetlała sobie pokój świeczką. Nagle szuflada zapaliła się od świeczki, a od szuflady ciocia Daria. Szybko złapała torbę którą przesłał jej Ojciec Pio i przyłożyła do twarzy. Momentalnie, ból zniknął, a żadnych ran, blizn i poparzeń nie było na jej twarzy.”
Posiadał także zapach świętości niektórzy święci posiedli dar, który jest znany jako zapach świętości. Fenomen ten nazywany jest osmogenezą. Pozwala on na odczuwanie obecności świętego poprzez charakterystyczny dla niego aromat. Ów zapach świętości ojca Pio był wyraźnie wyczuwalny przez ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu. Wydobywał się z jego ciała, ubrań lub przedmiotów które dotknął. Czasem był wyczuwalny w miejscach przez które jedynie przeszedł.
Zmarł jako człowiek schorowany w wieku 81 lat 23 września 1968 r.
W osobie Ojca Pio możemy zobaczyć jaką miał wielką wiarę. Pomimo częstych napaści złego ducha, cierpień poprzez stygmaty, jego wiara nie zgasła, a przecież mógł powiedzieć Bogu że nie chce tego wszystkiego. Uczmy się od niego tej niezłomnej wiary nie tylko w chwilach trudnych ale także na codzień.
„Umiłowany Ojcze Pio, posiadałeś znaki Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa na swoim ciele. Stygmaty te nosiłeś za nas wszystkich, doświadczając zarówno fizycznego jak i duchowego cierpienia przeszywającego Twoją duszę i ciało. Błagamy Cię, módl się za nami, abyśmy byli w stanie przyjmować i w pokorze znosić małe i duże Krzyże cierpienia tu, na ziemi oraz polecać je Bogu, aby poprzez nie przygotował dla nas miejsce w Życiu Wiecznym. Amen.”
www.padrepio.catholicwebservices.com